Wąskie tory 3/2008
Kwartalnik poświęcony kolejom wąskotorowym nr 3 (2/2008), 100 stron, bogato ilustrowany.
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Wąskie tory 4/2008
Kwartalnik poświęcony kolejom wąskotorowym nr 4 (3-4/2008), 118 stron, bogato ilustrowany.
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Wąskie tory 2/2008
Kwartalnik poświęcony kolejom wąskotorowym nr 2 (1/2008), 94 strony, bogato ilustrowany.
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Łowczówek 1914. Bitwa LegionówPolskich na drodze do niepodle
ŁOWCZÓWEK 1914
Bitwa Legionów Polskich na drodze do niepodległości
Na margines sztucznie kreowanej w czasach PRL-u nowej polskiej pamięci historycznej zepchnięto 11 listopada jako Święto Niepodległości, a rocznice wydarzeń związanych ze szlakiem bojowym Legionów wręcz starano się „wymazać” z kart polskiej historii. Taki los spotkał bitwę pod Łowczówkiem, stoczoną w dniach 22-25 grudnia 1914 r. przez świeżo sformowaną I Brygadę Legionów Polskich. W okresie międzywojennym uznawano ją za jedną z ważniejszych w szlaku bojowym Legionów, a znalazło to swój wyraz w umieszczeniu jej na jednej z tablic zawieszonych wokół Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. W trakcie odbudowy zniszczonego podczas II wojny światowej Grobu, napis przywołujący bitwę pod Łowczówkiem został pominięty i powrócił na to honorowe miejsce dopiero po 1990 r. Sama pamięć o bitwie choć nie zniknęła, zwłaszcza wśród mieszkańców okolic Tarnowa, to została sprowadzona do roli mało ważnego epizodu wojennego. Tym bardziej należy docenić trafną inicjatywę tarnowskiego środowiska historycznego, aby „przywrócić pamięć” o bitwie w tak dogodnym do tego momencie, jak celebrowane w niemal całej Europie obchody roku wybuchu I wojny światowej (…)
Wydawnictwo adresowane jest do środowisk naukowo-badawczych, ale niewątpliwie zainteresuje pasjonatów dziejów wojen i wojskowości. Z tego względu odegra rolę popularyzatorską i to wcale nie w wąskim zakresie poznawania przeszłości.
dr hab. Tomasz Ciesielski, prof.. UO ISBN: 9
Dostępność: brak towaru
Wehrmacht Heer, odznaki szturmowe 1939-1943.
Wehrmacht Heer. Odznaki szturmowe 1939-1943
..."Książka ta ma spełniać rolę przewodnika, zawierającego genezę odznak szturmowych. W oparciu o zebrane materiały archiwalne, źródłowe i własną interpretację faktów z historii bojowej niemieckiego Heer (Wojska Lądowe) starałem się wyjaśnić, co wyrażać miały odpowiednio ukształtowane i ozdobione odznaki szturmowe, noszone na lewej piersi kurtki mundurowej żołnierzy. Opis odznak, przy założeniu przedstawiania ich w formie zdjęć, został ograniczony do najważniejszych informacji o wymiarach, materiale, sposobie wykonania, producentach i autorach projektów, o ile było to możliwe do ustalenia. Za podstawę wizerunku i opisu przyjąłem generalnie te odznaki, które udostępnili mi kolekcjonerzy z Austrii, Niemiec oraz USA. Od roku 1945 w muzeach i kolekcjach prywatnych, opisane przeze mnie odznaki są gromadzone jako eksponaty okazowe, dlatego też są to najczęściej wyroby renomowanych potentatów w tej dziedzinie. Z racji tego, że nabrały one charakteru muzealnego, ważne stało się ustalenie w miarę możliwości pełnego katalogu producentów. Natrafiłem w tym momencie na duże trudności. Ustalenie wytwórców stało się wielce kłopotliwe ze względu na ich dość znaczną ilość oraz brak wzorów poszczególnych firm. Odznaki, wykonywane przez bardziej znanych grawerów były sygnowane na rewersie, jednak większość firm ograniczała się do sygnowania wyłącznie swoich wyrobów na etui, którymi były koperty papierowe lub pudełeczka kartonowe. Toteż niejednokrotne przypadkowa zamiana koperty lub pudełeczka może wprowadzać w błąd co do jego wykonawcy. Sam fakt zgubienia etui albo jego zniszczenia, również powoduje niemożność ustalenia producenta. Mimo tych trudności starałem się podać jak najwięcej wiarygodnych informacji o wykonawcach określonej odznaki lub jej odmiany. Przytoczone za tym w książce opisy i zamieszczone wizerunki siłą rzeczy nie wyczerpują tematu w zakresie różnorodnych odmian tej samej odznaki, co do jej gabarytów i materiału. Podstawy prawne, na których oparte są nadawania odznak szturmowych to rozporządzenia i rozkazy z Dzienników Rozporządzeń i Rozkazów OKH z lat 1939-1944. W opisach związanych z odznakami przytoczyłem jako cytaty fragmenty tych aktów prawnych, których treść moim zdaniem jest najbardziej interesująca ze względu na ich zindywidualizowane zasady nadawania i jak również cofanie ich nadań. Książka jest przeznaczona dla szerokiego grona miłośników falerystki i militariów. Jestem przekonany że moje opracowanie przybliży początkującym kolekcjonerom temat odznak szturmowych Heer jak również wzbogaci wiedze średnio zaawansowanych. Najbardziej wymagający zapewne znajdą zaś szczegóły i liczby będące owocem wieloletnich badań i doświadczeń. Książka jest pierwszą tak obszerną i bogato ilustrowaną monografią o niemieckich odznakach szturmowych opracowaną w języku polskim. W przyszłości może stanowić punkt wyjścia do dalszych bardziej szczegółowych ustaleń oraz badań."...
Dostępność: brak towaru
Czechosłowackie grupy SOE i zamach na Heydricha HHhH.
Czechosłowackie grupy SOE
i zamach na Heydricha HHhH
Autor: Bartłomiej Szyprowski
Protektorat Czech i Moraw był dla SOE jak i czechosłowackich czynników rządowych istotny nie tylko jako obszar prowadzenia działalności sabotażowej i dywersyjnej w zakładach zbrojeniowych, ale również uzyskiwania informacji wywiadowczych o działalności niemieckiej. To było powodem zrzucenia kilkunastu grup spadochroniarzy w okresie 1941-1945 r., których podstawowym zadaniem było tworzenie sieci wywiadowczych, nawiązywanie kontaktów z podziemiem krajowym i utrzymanie stałej łączności radiowej. Protektorat był, ze względu na działalność niemieckich służb oraz podległych im jednostek służb policyjnych Protektoratu, dość trudnym terenem do operowania zarówno w zakresie wywiadowczym, jak i dywersyjnym.
Jak się wydaje w tym okresie podziemie czeskie nie było przygotowane do prowadzenia zorganizowanej na szeroką skalę akcji sabotażowej, likwidacyjnej czy dywersyjnej. To spowodowało małą aktywność grup bojowych, a co za tym idzie każda z grup spadochroniarskich była zmuszona wykonywać jedynie zlecone jej zadania. Ich sytuacja nie była podobna do cichociemnych np. w Generalnej Guberni, gdzie skoczkowie stanowili kadrę instruktorów walki czynnej, sabotażu czy dywersji. Na nie do końca skuteczne działanie niektórych grup spadochronowych miało wpływ wiele czynników jak na przykład: nieaktualne informacje o lokalach kontaktowych, które przekazywano w Anglii skoczkom; brak ustalenia placówek odbiorczych zrzutu; zagubienie dokumentów; duży poziom inwigilacji niemieckiej czy nie dość dokładne ukrycie materiałów zrzutowych. Niemniej jednak społeczeństwo czeskie pozytywnie odniosło się do „przybyszy z Anglii”. Spadochroniarze na każdym praktycznie kroku spotykali się z osobami gotowymi do świadczenia im pomocy, którzy byli przecież świadomi grożących im konsekwencji w razie odkrycia ich działań. Pozytywnie należy ocenić działalność grupy „Silver A”, która nie tylko doprowadziła do utworzenia sieci wywiadowczej, nawiązała kontakt z ruchem oporu, lecz długi czas utrzymywała nieprzerwaną łączność radiową z Londynem. Jedynym akcentem bojowym połączonych sił spadochroniarzy były akcja „Canonbury” i zamach na Heydricha. O ile rezultat nalotu na zakłady zbrojeniowe nie był zależny od działań skoczków, którzy spełnili wyznaczone zadanie to zamach, mimo nieoczekiwanej zmiany sytuacji na miejscu, został przeprowadzony według wyćwiczonych w Anglii prawideł. Nie ulega jednak wątpliwości, że jego rezultat był również w dużej mierze dziełem samego Heydricha. W wyniku tej akcji doprowadzono do fizycznej eliminacji najwyższego rangą oficera Sicherheistsdienstu i szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), który zginął w czasie II wojny światowej z rąk podziemia. Jednocześnie zamach był pierwszym tego typu aktem zbrojnym podjętym od czasu wybuchu wojny wymierzonym w III Rzeszę oraz tak doniosłym w konsekwencji. Nadto przeprowadzono go na terenie włączonym do Wielkich Niemiec, który był do tej pory uznawany za bezpieczny dla niemieckich oficjeli. Zamach miał również aspekt psychologiczny: pozytywny dla ruchu europejskiego oporu oraz negatywny dla okupantów, którzy musieli od tej pory liczyć się z tego rodzaju odwetem podziemia. Czy jego przeprowadzenie było konieczne oraz czy poniesione ofiary rekompensowały zgładzenie Heydricha? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Decyzja o likwidacji „płowej bestii”, jak nazywano Heydricha, miała charakter stricte polityczny i jak się wydaje nie miała żadnego znaczenia w sensie militarnym. Nie wiemy jak potoczyłyby się losy Heydricha gdyby nie zamach. Nie ulega wątpliwości, że od czasu objęcia rzeczywistych rządów w Protektoracie był osobą skupiającą w swym ręku potężną władzę i mającą bezpośredni dostęp do Hitlera. Miał także bardzo duży wpływ na Heinricha Himmlera. W III Rzeszy mówiono nawet, że mózg Himmlera nazywa się Heidrich (niem. Himmlers Hirn heiβt Heydrich – skrót HHhH) podkreślając zależność działań Reichsführera SS od pomysłów swojego inteligentnego i pozbawionego skrupułów w dążeniu do celu podwładnego. Jak się wydaje poprzez swoje działania w Protektoracie Heydrich zamierzał przenieść się na teren Francji, gdzie likwidując ruch oporu podniósłby swoją pozycję i działał w kierunku objęcia stanowiska „pierwszej osoby III Rzeszy”.
Dostępność: brak towaru
5 Pułk Ułanów Zasławskich w Polskiej Wojnie Obronnej 1939 r.
5 Pułk Ułanów Zasławskich w Polskiej Wojnie Obronnej 1939 roku
- 5 Pułk Ułanów Zasławskich przed wybuchem II wojny światowej. Wyszkolenie, wyposażenie i uzbrojenie jednostki
- Mobilizacja 5 Pułku Ułanów Zasławskich w składzie Podlaskiej Brygady Kawalerii i przygotowania do obrony Ostrołęki
- Walki 5 Pułku Ułanów w Grupie Operacyjnej Kawalerii gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego
- Ułani Zasławscy w walkach Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie"
Dostępność: brak towaru
Przysięgnij, że przeżyjesz. Majdanek-Auschwitz-Bergen-Belsen
Wspomnienia spisane w latach siedemdziesiątych XX wieku są wypełnieniem przyrzeczenia złożonego nieznajomej więźniarce na Majdanku i upamiętnieniem tych wszystkich, którzy bezimiennie cierpieli i ginęli. Rachel opowiada światu o tym, co przeżyła ona – ta, która cudem przetrwała, i co przeżyli ci, którzy umierali bici, zagłodzeni, rozstrzelani, zagazowani.
Rachel Roth do dziś przechowuje w domu bezcenną pamiątkę – rodzinne zdjęcie zrobione w warszawskim getcie latem 1941 roku. Wokół skromnego stołu zgromadziło się dwadzieścia jeden osób. Przeżyła tylko ona – dziewczyna na prawym skraju fotografii. Pozostali – jej mama, siostry i brat, dziadkowie i kuzyni – zginęli w łapankach w getcie, w transportach do obozów zagłady, w komorach gazowych.
Rachel Roth (nazwisko rodowe Rotsztejn, imię polskie Roma), urodzona w inteligenckiej rodzinie żydowskiej na warszawskiej Pradze, trafiła do getta, gdy była nastolatką. W ukryciu przeżyła tam powstanie. W lipcu 1943 roku została wywieziona do obozu na Majdanku. Następnie była więźniarką Auschwitz z numerem 48915. Wyzwolenia doczekała w obozie Bergen-Belsen.
Dostępność: brak towaru
Sekrety Ukrainy.
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Statki i okręty-tajemnice, katastrofy, bitwy.
Marynarze krążownika „Indianapolis”, który na swoim pokładzie dostarczył elementy amerykańskiej bomby atomowej, zginęli w powrotnym rejsie rozszarpani przez rekiny. Załoga żaglowca „Carroll A. Deering” znikła bez śladu, pozostawiając statek w idealnym stanie. Pracownicy pewnej włoskiej stoczni tak zbudowali luksusowy statek, że ten przewrócił się zaraz po zwodowaniu.
Historia żeglugi pełna jest dramatycznych, ale niekiedy i anegdotycznych historii, które są przykładem zarówno bohaterstwa marynarzy i oficerów, jak też zwykłej głupoty, tchórzostwa, wyolbrzymionych ambicji. Dotyczy to i dowódców, i konstruktorów jednostek, które w najlepszym razie okazywały się nieużytecznie, a czasami stawały się pływającymi trumnami pociągającymi na dno setki istnień.
Opisywane przez Andrzeja Kraśnickiego wydarzenia dzieli niekiedy sto lat. Autor sięgając po historie z XIX, czy też XX wieku, ukazał codzienne życie na morzu. Nie wydaje się ono wcale monotonne i nużące, przeciwnie jest pełne nieoczekiwanych wydarzeń, zwrotów akcji, niebezpieczeństw. Okazuje się, że z wielu morskich tragedii i błędów nigdy nie wyciągnięto wniosków. Z drugiej zaś strony to nieraz zwykły, ślepy los zabijał, ale i ratował życie.
Wśród tych historii nie brak pokrzepiających opowieści o ludziach, którzy niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzili, jaką epokę reprezentowali, czy pracowali pod żaglami, czy też na okręcie podwodnym, wykazali się niezwykłą odwagą, pomysłowością, a często po prostu desperacją. Bo przecież najważniejsze to przeżyć i wrócić do portu.
Dostępność: brak towaru
Głodni obrońcy zamku Czocha.
JERZY KAŹMIERCZYK urodził się w Łodzi w 1932 roku. Już od dziecka chciał grać. Był podwórkowym muzykantem, a w czasie okupacji hitlerowskiej grywał nawet „zawodowo” za pajdę chleba – niekiedy nawet z szynką. Nauczył się grać w szkolnej orkiestrze dętej. Zafascynowany jazzem, który wtedy był muzyką niechcianą przez władze i żyć się z niej nie dało, pracował w biurze projektów jako projektant. Po pracy grał jazz w „Klubie 77”. Okazyjnie grywał również w Operetce Łódzkiej i Orkiestrze Radia Łódź. Był członkiem orkiestry występującej na Festiwalu Młodzieży w Bukareszcie.
Wojsko Polskie chciało mieć takiego muzykanta i wcieliło obywatela poborowego w swoje szeregi. Trafił na Dolny Śląsk. Grał w Reprezentacyjnej Orkiestrze Śląskiego Okręgu Wojskowego. Później jako trio muzyczne występował w Domu Oficera we Wrocławiu. Koncertowali wszędzie tam, gdzie Zarząd Polityczny Sztabu widział taką konieczność… polityczną. Zabawiali publiczność, kiedy wojsko tworzyło Rolnicze Spółdzielnie Wojskowe. Grali, kiedy wrocławianie rozbierali ruiny i wysyłali cegłę do Warszawy, kiedy ludność miasta sprzątała swoje ruiny i budowała Kościuszkowską Dzielnicę Mieszkaniową. Występowali na sielankowych zabawach w miejskich parkach, jak też na statku pływającym po Odrze. A ponieważ posiadali też inne talenty, przydzielono ich do Sekcji Propagandowej. Malowali tam obrazy ówczesnych wodzów narodu, ale też – tak przy okazji – realizowali odpłatne zamówienia prywatne.
Przygód mieli wiele, bo byli wszędzie tam, gdzie coś ciekawego się działo. Życie w wojsku to specyficzny system przetrwania. Mówiono nawet, że to takich „Szwejków Trzech”, co czytelnik zapewne potwierdzi. Wojskowe Trio Muzyczne przystosowało się i upowszechniało własną filozofię przetrwania, bo byli przecież z Wodnego Rynku w mieście Łodzi.
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Sekrety Dolnego Śląska. cz.1
Od zawsze chodziło o skarby. Wśród zawiłych korytarzy i utajnionych części wznoszącego się nad Kwisą zamku Czocha skradają się rabusie. Nie wiedzą, że gdyby nawet wywieźli wszystko i tak zostanie dużo więcej… Seria wybuchów budzi ze snu „Olbrzyma”. Tam, gdzie jego korytarze zalane są wodą, naziści chowają swoje skarby. Twierdza Kłodzko nie zazna ciszy. Drżą tam codziennie, w obawie przed złupieniem, złote i srebrne precjoza, porcelana i królewskie regalia. Noc także nie przynosi spokoju. Precyzyjni złodzieje wycinają płótna z ram w Auli Leopoldina i rozmywają się w ciemnościach. Czterej pancernymi w labiryncie mrocznych korytarzy kłodzkiego bastionu szukają ukrytego ładunku i zapalnika. Tylko w Miedziance cisza… wszystkie skarby zostały zdobyte.
Na kolejnych stronach wiatr hula nawet do 250 km/h. Może dlatego na Śnieżce latają talerze? Nie przekona się o tym Wanda Rutkiewicz, wybierając spokojny nocleg na strychu „Szwajcarki”. Jak w każdej historii o skarbach i w tej są ofiary. Do schroniska nigdy nie wrócą turyści wędrujący Białym Jarem, a na Zakręcie Śmierci mgła znowu przysłoni drogę…
Nie zwlekaj! Już teraz rozpocznij poszukiwanie skarbów z Sekretami Dolnego Śląska!
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Niewolnicy modernizacji, między pańszczyzną a kapitalizmem.
Niewolnicy modernizacji
- Hybryda nowoczesności i tradycji.
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Gender. Krótka historia.
Niemal wszystkie społeczeństwa świata są zorganizowane według kryterium gender, czyli płci kulturowej. To na jej podstawie jednym przyznaje się pewne przywileje i obowiązki, a innym je odbiera. W książce Gender. Krótka historia Susan Kingsley Kent prezentuje historię tej na pierwszy rzut oka prostej, lecz w rzeczywistości bardzo złożonej koncepcji. Z perspektywy historycznej przedstawia krytyczną analizę codziennego postrzegania kobiet i mężczyzn, męskości i kobiecości, a także ogólnie różnic między płciami. Punktem wyjściowym do napisania książki było przekonanie, że płeć kulturowa nie jest ani zjawiskiem naturalnym, ani neutralnym. To, co w jednym społeczeństwie uważane jest za męskie lub kobiece, nie musi być tak postrzegane w innym. Z kolei w ramach jednej kultury postrzeganie gender zmienia się z upływem czasu. Warto więc przyjrzeć się historii z perspektywy gender, ponieważ rzuca ona światło także na wiele innych kwestii, takich jak relacje między rządzącymi a rządzonymi, między kolonizatorami i kolonizowanymi, a także między poszczególnymi klasami społecznymi.
W książce zaprezentowano historię zagadnienia płci kulturowej na całym świecie, od prehistorii po czasy współczesne. Od Hatszepsut i narodzin patriarchatu w starożytności, przez bushido, czyli kodeks wojskowy samurajów, Susan B. Anthony i drogę do równouprawnienia w USA, aż po dzisiejsze ruchy walki o prawa dla osób LGBT+ – gender to potężna siła, która ukształtowała historię naszego świata.
Dostępność: Dostęny
Wysyłka w: 24 godziny
Berlingowcy. Żołnierze tragiczni wyd. 2
Wspomnienia żołnierzy zostały wzbogacone komentarzem historyka.
Dostępność: brak towaru
Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
Wydawca